Opublikowano Dodaj komentarz

Nietrzymanie moczu – najbardziej kompleksowy przewodnik po metodach radzenia sobie z kontrolą nad pęcherzem

nietrzymanie moczu, poradnik - dwie kobiety w średnim wieku, jedna siwa, druga brązowowłosa, obie ładne i ubrane w czerwone sweterki, siedzą w kuchni przy stole, obok otwartego laptopa i szukają informacji na temat radzenia sobie z kontrolą nad pęcherzem

Od doraźnych i działających szybko, ale krótko; po wymagające więcej wysiłku, ale dające trwalsze efekty – dla każdego znajdzie się odpowiednia metoda walki z nietrzymaniem moczu. Jasno pokazujemy plusy minusy każdej z metod!

Nietrzymanie moczu to, wbrew pozorom, przypadłość wcale nie rzadka! Statystycznie, najczęściej na tę dolegliwość cierpią kobiety po menopauzie: szacunkowo, nietrzymanie moczu dotyka niemalże połowę pań, mających lat 50 i więcej. Ale to nie znaczy, że młode kobiety nie muszą się martwić: aż 36 proc. pań w wieku rozrodczym może (przynajmniej okresowo) doświadczać problemu wilgotnej bielizny. Mężczyźni chorują rzadziej, ale i oni miewają ten problem – zwłaszcza po przekroczeniu 60 roku życia.

Nietrzymanie moczu – stopnie problemu

Nietrzymanie moczu może mieć różne natężenie. I od natężenia zależy metoda radzenia sobie z problemem.

W medycynie wyróżnia się trzy stopnie natężenia nietrzymania moczu. O pierwszym mówi się wtedy, kiedy pewna niewielka ilość moczu wymyka się spod kontroli podczas nagłego napięcia powłok brzusznych (to wywołuje wzrost ciśnienia w jamie brzusznej). W praktyce oznacza to, że trochę moczu „ucieka” podczas kichnięcia, kaszlu, śmiechu, podniesienia czegoś ciężkiego.

Drugi stopień oznacza, że mocz zaczyna uciekać podczas normalnych, codziennych czynności, takich np. jak bieganie, wchodzenie po schodach czy wstanie z fotela. Przy stopniu trzecim wypływ moczu może się zdarzyć właściwie bez wyraźnego powodu – wystarczy np. stanie.

Nietrzymanie moczu – co robić?

Nietrzymanie moczu jest poważnym problemem społecznym i zdrowotnym. Wiecznie wilgotna bielizna może być powodem odparzeń i infekcji bateryjnych (ciągła wilgoć powoduje, że szybko rozwijają się bakterie). Lęk przed popuszczeniem moczu sprawia, że kobiety wycofują się z życia społecznego. Do tego dochodzi wstyd na myśl, że otoczenie coś zauważy i wyczuje (mocz ma charakterystyczny, ostry i zauważalny zapach) – a takie ryzyko istnieje zwłaszcza w przypadku dużego nietrzymania moczu, gdy bielizna wilgotnieje praktycznie przez cały dzień.

Cierpiące na nietrzymanie moczu kobiety szukają więc rozwiązań. Co mają do dyspozycji? Oto kompletny przewodnik po wszystkich dostępnych metodach radzenia sobie z nietrzymaniem moczu.

Nietrzymanie moczu – działania zachowawcze, czyli zmiana nawyków

Czasem pomaga zmiana niektórych nawyków, np. rzucenie palenia, odstawienie kawy, zgubienie nadwagi, rezygnacja z jedzenia i napojów, zawierających podrażniające pęcherz substancje (ostre przyprawy, owoce cytrusowe, napoje gazowane).

Działania zachowawcze dają różne efekty. Odstawienie kawy, która działa moczopędnie i potrafi podrażniać pęcherz, rzeczywiście pomaga – ale tylko przy niewielkim problemie. Podobnie z cytrusami. Poza tym, to rozwiązanie tymczasowe, bo – jeśli nietrzymanie moczu wystąpiło pod wpływem czynników moczopędnych i/lub podrażniających pęcherz – istnieje realne ryzyko, że problem powróci po menopauzie. Usuwamy bowiem wyłącznie czynnik drażniący, nie wpływając w żaden sposób na poprawę samego panowania nad pęcherzem.

Jeśli przyczyną nietrzymania moczu był nadmiar kilogramów, zrzucenie nadwagi może pomóc – ale nie zawsze jest to zmiana trwała. Dźwiganie sporej nadwagi, zwłaszcza w okolicy brzucha, może rozciągać i uszkadzać mięśnie dna miednicy (podobnie bywa w ciąży), a efekty tych uszkodzeń dadzą się we znaki dopiero po menopauzie, gdy ewentualne nietrzymanie moczu pogłębi dodatkowo czynnik hormonalny (kiedy spada poziom hormonów, mięśnie dodatkowo zaczynają tracić siłę, masę i elastyczność).

Plusy: szybka poprawa, jeśli kawa czy nadwaga były rzeczywistymi przyczynami.

Minusy: nietrwałość i wybiórczość metody: daje doraźne efekty, sprawdza się tylko w niewielkim nasileniu nietrzymania moczu i tylko w konkretnych przypadkach.

Nietrzymanie moczu a infekcje dróg moczowych

Częstą przyczyną popuszczania moczu są infekcje dróg moczowych. Nietrzymanie moczu nierzadko bywa jednym z pierwszych objawów zapalenia pęcherza. Możesz podejrzewać, że Twój problem jest związany z zakażeniem układu moczowego, jeśli dodatkowo cierpisz z powodu częstomoczu, skąpomoczu, masz tępe bóle w podbrzuszu, a podczas oddawania moczu czujesz pieczenie lub szczypanie.

Proste badanie moczu potwierdzi (lub wykluczy) zakażenie układu moczowego. Jeśli zostanie potwierdzone, wystarczy dwutygodniowa kuracja antybiotykami, by zażegnać problem.

Plusy: szybkość i skuteczność.

Minusy: działa wyłącznie, gdy nietrzymanie moczu jest objawem w przebiegu zakażenia układu moczowego.

Jednorazowe produkty na nietrzymanie moczu

Jednorazowe produkty na nietrzymanie moczu obejmują wkładki do bielizny, majtki i pieluchomajtki oraz specjalne chłonne podkłady na łóżko. Wkładki mocuje się paskiem klejowym wewnątrz bielizny. Majtki chłonne i pieluchomajtki zakłada się podobnie do zwykłej bielizny.

Zarówno wkładki, jak i pieluchomajtki mogą mieć różną chłonność – tak, by odpowiadały potrzebom osób o różnym nasileniu nietrzymania moczu (od kropelkowego, po spory problem).

W większości przypadków wkład, odpowiedzialny za wchłanianie i odprowadzanie moczu, zawiera miękką pulpę celulozową (czasem także specjalne absorbenty). Powłoka wyściełana jest specjalną włókniną, miłą w dotyku i zapewniającą skórze komfort. Warstwa zewnętrzna bywa zabezpieczona w taki sposób, by uniemożliwiać wilgoci przemakanie. Dobre wkładki czy pieluchomajtki zaprojektowane są w taki sposób i wykonane przy użyciu takich materiałów, by nie tamowały przepływu powietrza. To zmniejsza ryzyko odparzeń.

Wspólną cechą wszystkich produktów jest ich jednorazowość: zużyte wkładki, podkłady czy pieluchomajtki zdejmuje się i wyrzuca do śmieci.

Plusy: skutecznie wchłaniają mocz i trzymają go z dala od ciała. Wiele wkładek czy pieluchomajtek posiada specjalne systemy, wiążące zapach moczu. Są łatwo dostępne. Szybko poprawiają komfort życia.

Minusy: stosowanie jednorazowych produktów na nietrzymanie moczu polega wyłącznie na niwelowaniu skutków – nie wpływa na przyczynę problemu. Są nieekologiczne: stosowanie wkładek lub pieluchomajtek oznacza jedną lub więcej wkładek trafiających do śmieci każdego dnia. Ta metoda może się okazać dość droga, bo choć same wkładki nie kosztują dużo, to – jeśli nic nie zrobisz z przyczyną problemu – będziesz zmuszona kupować je i stosować przez wiele lat. To oznacza nawet tysiące złotych, wydane na jednorazowe produkty. Gołym okiem widać, że są to produkty na zdrowotny problem – mogą więc powodować poczucie wstydu i potrzebę ukrywania się przed ludzkim okiem.

Bawełniana bielizna chłonna wielorazowego użytku na nietrzymanie moczu

Jej przeznaczenie jest podobne, jak w przypadku produktów jednorazowych: ma za zadanie wychwytywać mocz, wiązać go i odprowadzać od skóry. Jest też dostępna w wielu wariatach pojemnościowych – od chłonącej niewielką po całkiem sporą ilość moczu. Bawełniana bielizna na nietrzymanie moczu jest wyposażona w specjalny wkład, zazwyczaj wszyty na stałe. Ten wkład wykonany jest ze specjalnie sprasowanej bawełny, która ma dużą chłonność i jest w stanie szybko odprowadzić i ukryć pewną ilość moczu. Posiada zabezpieczenie przeciwko przemakaniu, pomaga też ukryć zapachy.

Różnica pomiędzy bielizną bawełnianą, a jednorazową bielizną włókninową polega głównie na tym, że chłonną bieliznę bawełnianą można stosować wiele razy, ponieważ można ją prać. Zgodnie z zapewnieniami producentów, taką bieliznę można uprać nawet do 250 razy – co oznacza, że dwie sztuki bawełnianych majtek na nietrzymanie moczu powinny wystarczyć Ci na prawie dwa lata. Dodatkową zaletą takich majtek jest fakt, że wyglądają jak zwyczaje majtki, nie musisz się więc wstydzić, że ktoś zobaczy Twoją bieliznę i domyśli się, że masz problem. Wielość dostępnych na rynku fasonów pozwoli Ci wybrać sobie majtki, które będą Ci się zwyczajnie podobać. Są nawet fasony z koronką! Poniżej masz dwa przykłady dostępnych fasonów.

Plusy: wygoda. Bielizna szybko i skutecznie pomaga zapanować nad skutkami nietrzymania moczu. Bawełna jest zdrowa dla skóry i pozwala jej swobodnie oddychać; dzięki temu bielizna bawełniana znacznie rzadziej powoduje odparzenia. Bawełniana bielizna chłonna jest estetyczna, wygląda jak zwykła bielizna, a do wyboru jest wiele fasonów. Oszczędności: wystarczy kupić zestaw majtek i używać go przez lata, nie wydając dodatkowych pieniędzy.

Minusy: ułatwia życie, ale nie wpływa na źródło problemu. Cena bawełnianych wielorazowych majtek na nietrzymanie moczu jest dość wysoka i – choć na dłuższą metę generują oszczędności – na początku musisz się przygotować na większy wydatek.

Specjalne wkładki dopochwowe, tzw. pessary

Pessar to rodzaj krążka, który zakłada się do wnętrza pochwy. Jego zadaniem jest wymuszenie na pochwie od środka specjalnej pozycji – bardziej fizjologicznej i sprawiającej, że cewka moczowa wraca do właściwego położenia. Wraz z powrotem cewki do właściwego położenia poprawia się panowanie nad jej zamykaniem, a więc i kontrola nad wypływem moczu.

Krążek do pochwy zakłada lekarz ginekolog. Pessar może zostać w pochwie przez kilka miesięcy (zazwyczaj trzy), nie trzeba go wyjmować. Po upływie trzech miesięcy należy odwiedzić ginekologa, który pessar wyjmie, umyje i założy go z powrotem (jeśli jego obecność dawała zamierzone efekty). Pessary stosuje się np. w sytuacji, gdy nietrzymanie moczu jest spowodowane obniżeniem narządów rodnych i/lub wypadaniem pochwy – a więc zmiany w pracy mięśni dna miednicy są znaczne. Umieszczony w pochwie krążek jest niewyczuwalny podczas współżycia, a kobieta nie czuje, że go nosi.

Plusy: szybko pomaga – od razu po założeniu krążka widać wyraźną poprawę. Rozwiązanie nawet na długie lata. Pomaga kobietom, którym nie pomogły ćwiczenia, ratuje przed operacją te panie, które albo chcą jej uniknąć albo mają przeciwwskazania zdrowotne. Sprawdza się przy wypadaniu narządów rodnych.

Minusy: rozwiązanie doraźne – działa tak długo, jak długo jest w pochwie. Nie poprawia sytuacji na dłuższą metę. Wymaga dość częstych wizyt u ginekologa, nie wolno ich zaniedbać, bo to grozi infekcjami (pessar trzeba regularnie czyścić).

Biofeedback czyli metoda biologicznego sprzężenia zwrotnego

Metoda ta polega na nauce świadomego napinania i rozluźniania mięśni dna miednicy. Na biofeedback kierowane są kobiety, które nie umieją napinać mięśni dna miednicy w izolowany sposób, bo ich po prostu nie czują. Metoda ta uczy absolutnej podstawy: nawiązywania kontaktu z mięśniami dna miednicy.

Proces najczęściej polega na umieszczeniu w pochwie specjalnej sondy (różdżki w biofeedbacku EMG i lub balonika w biofeedbacku ciśnieniowym), która ocenia siłę nacisku mięśni, po czym wysyła odpowiedni obraz (w postaci słupków lub innego obrazu graficznego) na połączony z nią monitor. Są też urządzenia, które wydają dźwięki. Nawet, jeśli napięcie mięśni jest bardzo słabe i nie zapewni zamknięcia pęcherza, urządzenie skurcz zarejestruje i pokaże.

Czasem łączy się biofeedback z elektrostymulacją, dla uzyskania dodatkowych efektów.

Plusy: metoda działa na przyczynę problemu, bo pomaga nawiązać kontakt z mięśniami dna miednicy – a to pozwala na ich późniejszy trening. Dobrze się sprawdza jako metoda uzupełniająca u osób, stosujących ćwiczenia mięśni dna miednicy.

Minusy: trzeba kupić urządzenie do ćwiczeń. Metoda wymaga wprowadzania obcych przedmiotów do pochwy. Metoda nieprzydatna przy bardzo dużym osłabieniu mięśni pochwy lub ich paraliżu. Trudno naprawdę ocenić jej skuteczność: w różnych badaniach efektywność biofeedbacku w nietrzymaniu moczu szacowano na 38–81 proc. Stosowana jako jedyna metoda walki z nietrzymaniem moczu, bez ćwiczeń mięśni dna miednicy, daje raczej średnie efekty.

Elektrostymulacja mięśni dna miednicy

Jedna z popularnych metod zachowawczego leczenia nietrzymania moczu. Polega na tym, że do pochwy wprowadza się specjalną sondę, a w okolice mięśni dna miednicy podpina się specjalne elektrody. Pomiędzy sondą a elektrodami przepływa prąd o niewielkim natężeniu i częstotliwości (wartości te są indywidualnie regulowane). Takie elektryczne impulsy trwają bardzo krótko (liczy się je w milisekundach), ale wystarczają, by wywołać kontrolowany skurcz mięśni prążkowanych dna miednicy. Powtarzanie impulsów, a przez to powtarzanie skurczów ma na celu odbudowę masy i siły tych mięśni. Zabiegi wykonuje się jeden lub dwa razy dziennie, przez 2 – 3 miesiące. Jednorazowo, zabieg trwa 25-30 minut.

Elektrostymulacja jest zalecana kobietom, które mają bardzo słabe panowanie nad mięśniami dna miednicy i nie potrafią nawiązać z nimi świadomego kontaktu (w celu wykonania treningu). Celem zabiegu jest zwiększenie siły skurczu i długości skurczu mięśni dna miednicy oraz zwiększenie ich napięcia spoczynkowego.

Plusy: pod wpływem elektrostymulacji kondycja mięśni dna miednicy się wyraźnie poprawia, a to oznacza poprawę panowania nad pęcherzem – ok 45 proc poddanych jej pań zanotowało poprawę jakości życia i zmniejszenie nietrzymania moczu. Metoda ta często pozwala uniknąć operacji.

Minusy: nie u wszystkich można zastosować elektrostymulację. Metoda ta nie jest wskazana u osób z rozrusznikiem serca, przy zmianach zapalnych skóry w okolicy miednicy lub zmianach zapalnych w śluzówce pochwy, u pań, mających wkładkę wewnątrzmaciczną czy ciepiących na epilepsję. Są osoby, które uważają tę metodę za nieprzyjemną. Wymaga wprowadzania obcych przedmiotów do pochwy. Największym jednak minusem jest „mechaniczność” tej metody: prąd wykonuje pracę za kobietę. Przez to panie nie uczą się ćwiczyć samodzielnie i nie są w stanie później świadomie i regularnie podtrzymywać i utrwalać osiągniętych efektów.

Nietrzymanie moczu i zabieg laserowy

Zabieg laserowy polega na zastosowaniu skoncentrowanej wiązki światła do wytworzenia uszkodzeń na śluzówce we wnętrzu pochwy. Wykorzystuje się tzw. laser frykcyjny, którym robi się kontrolowane mikrouszkodzenia o głębokości 3 mm. Uszkodzenia te, podczas gojenia się, są przez organizm wypełniane nowy kolagenem oraz tkanką łączną, która jest sztywniejsza od „zwykłej” śluzówki. W efekcie ścianki pochwy się ściągają, śluzówka robi się grubsza i bardziej elastyczna. Dzięki temu stanowi lepsze podparcie dla cewki moczowej.

Laser frykcyjny ma łagodne działanie, silniej działa urządzenie radiofrekwencyhjne (zwane HiFu). Mikrouszkodzenia nim wykonywane są głębsze, przez co większe są zbliznowacenia. To już poważniejszy zabieg. Efekty obu laserów widoczne są po upływie ok. sześciu tygodni.

Plusy: bardziej elastyczna, grubsza, lepiej nawilżona i dająca lepsze podparcie cewce moczowej śluzówka pochwy. Zabiegi są bezbolesne.

Minusy: zabiegi są bardzo drogie. Rzadko kończy się na jednym. Zabieg laserowy, choć poprawia sytuację, robi to „dookoła”, bo nie wpływa na prawdziwą przyczynę problemu (czyli na zły stan mięśni dna miednicy). Pomaga tylko w nietrzymaniu moczu o niewielkim lub średnim nasileniu. I najpoważniejszy minus: metoda laserowa, choć lubiana przez prywatne gabinety ginekologiczne, nie jest refundowana. Nie jest też oficjalnie uznawana (z różnych względów) przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne za metodę zwalczania nietrzymania moczu (choć jest uznawana w Irlandii czy Anglii).

Operacja na nietrzymanie moczu

Leczenie zachowawcze i rehabilitacja (biofeedback, elektrostymulacja, ćwiczenia mięśni dna miednicy) skutkują poprawą sytuacji u ok. 70 proc. kobiet. Pozostałe 30 proc. bywa kierowane na operację. Operacja jest najszybszym sposobem na pokonanie nietrzymania moczu. Niestety, jest też metodą najbardziej inwazyjną.

Operacja polega na wszyciu wewnątrz pochwy specjalnej taśmy, poprawiającej tzw. kąt cewkowo-moczowy, czyli korygującej ustawienie cewki moczowej (przywracający jej fizjologiczną pozycję). Można też operować w taki sposób, że cewkę moczową podwiesza się bez udziału siatki, po prostu przyszywając poszczególne narządy w odpowiednich miejscach.

Inwazyjność zabiegu operacyjnego została zminimalizowana przez praktykę wszczepiania taśm od strony krocza, czyli bez nacinania powłok brzusznych. To pozwala uniknąć narkozy (często, choć nie zawsze). To ważne zwłaszcza dla starszych osób, bo wraz z wiekiem rośnie nie tylko częstotliwość występowania nietrzymania moczu, ale też ryzyko powikłań z powodu samej narkozy.

Operacja bywa ostatnią deską ratunku, ale medycyna powoli od operacji odchodzi. Dlaczego? Ponieważ są one często obarczone ryzykiem powikłań. Na parę lat poprawiają sytuację, ale po kilku latach mogą powodować bóle. Część kobiet, poddanych takim operacjom, wraca do ginekologa z silnymi bólami w podbrzuszu i bywa, że konieczna jest reoperacja. Pojawiają się też (na szczęście rzadko) takie efekty uboczne, jak stałe uczucie parcia na mocz.

Plusy: bardzo wysoka skuteczność, duża poprawa, także w przypadku naprawdę dużego problemu. Ostatnia deska ratunku, gdy nie skutkują inne metody.

Minusy: duża inwazyjność zabiegu. Możliwość wystąpienia powikłań i efektów ubocznych. Długi czas rekonwalescencji: przez 6 tygodni po zabiegu nie można prowadzić samochodu, przez pół roku dźwigać ciężarów.

Nietrzymanie moczu i wypełniacze okołocewkowe

Metoda ta polega na wstrzykiwaniu pod śluzówkę w okolicy cewki moczowej pewnych substancji. Cały zabieg ma na celu zwężenie światłą cewki moczowej, a przez to ułatwienie jej zamknięcia i poprawę panowania nad wypływem moczu. Kiedy światło cewki jest mniejsze, mniejsza siła i praca mięśni jest potrzebna, by ją zamknąć. Jako wypełniacz stosuje się różne substancje, np. usieciowany kwas hialuronowy.

Plusy: zabieg może odsunąć w czasie lub zastąpić (rzadziej) bardziej inwazyjne metody. Poprawa następuje szybko.

Minusy: poprawa jest krótko- lub średniotrwała. Często konieczne jest powtarzanie zabiegu lub wykonanie więcej, niż jednego zabiegu, by osiągnąć skuteczność. Zabieg jest związany z zastrzykami, może więc prowadzić do komplikacji i zakażeń. Ponieważ ta metoda stosowana jest dość krótko, nie są znane jej długofalowa skutki uboczne (dotyczy to także zastosowanych substancji, które na dłuższą metę mogą wywoływać jakieś skutki uboczne).

Fizjoterapia dna miednicy w nietrzymaniu moczu

Czyli, innymi słowy, odpowiedni trening, mający na celu zwiększenie siły zacisku mięśni dna miednicy oraz poprawę ich elastyczności. Oficjalne stanowisko Polskiego Towarzystwa Uroginekologicznego głosi, że fizjoterapia mięśni dna miednicy powinna być zalecana oraz stosowana jako pierwsza metoda (tzw. metoda z wyboru) przy leczeniu wysiłkowego nietrzymania moczu oraz że jest metodą lepszą od elektrostymulacji. Powinno się ją stosować również w ciąży i po porodzie, w ramach zapobiegania pojawieniu się nietrzymania moczu. Jest to spowodowane tym, że ciąża i poród bardzo często prowadzą do takiego nadwyrężenia lub wręcz uszkodzenia mięśni dna miednicy, że nietrzymanie moczu jest częstym powikłaniem. Nawet jeśli problem nie wystąpi od razu, to często pojawia się po latach, kiedy spada poziom estrogenów (te kobiece hormony poprawiają elastyczność mięśni).

Ćwiczenia Kegla. Jedną z najbardziej znanych metod fizjoterapii mięśni dna miednicy są tzw. ćwiczenia Kegla. Jest to jednak metoda dość ogólna, podobnie, jak dość ogólne są wydawane podczas ćwiczeń zalecenia „zaciśnij, ściśnij, podciągnij”. Samo określenie „mięśnie Kegla” nie zostało przez autora metody jasno sprecyzowane. Skuteczność treningu Kegla jest średnia: ok. 30 proc. uczestniczek na zajęciach nie jest w stanie prawidłowo opanować ćwiczeń. Główną metodą lokalizowania mięśni dna miednicy jest próba zatrzymania strumienia moczu. Problem polega na tym, że w ten sposób można wyczuć tylko niektóre mięśnie intymne – a więc i ćwiczenia, wykonywane mięśniami, zlokalizowanymi w ten sposób, tylko częściowo aktywizują dno miednicy.

Metoda Kriston®. Bardziej szczegółowa jest Metoda KRISTON®. Jest to usystematyzowany sposób na fizjoterapię dna miednicy. Polega, podobnie jak ćwiczenia Kegla, na treningu odpowiednich mięśni, jednak tu ćwiczenia są krok po kroku rozpisane, a nauka odbywa się według szczegółowo opracowanego algorytmu edukacyjnego. Metoda KRISTON® pomaga lokalizować, a następnie wprawiać w ruch wszystkie mięśnie dna miednicy. Stawia na izolacyjne rozwijanie świadomości mięśni intymnych, z dopiero potem na poprawę ich kondycji.

Plusy: Metoda KRISTON® adresuje podstawę problemów z nietrzymaniem moczu, czyli złą kondycję mięśni dna miednicy, pomaga więc w pokonaniu choroby. Ma dużą skuteczność: po 12 godzinnym treningu i 10 tygodniach ćwiczeń aż 93 proc. uczestniczek treningu pokonuje nietrzymanie moczu.

Minusy: dostępność metody KRISTON® – obecnie w Polsce jest tylko jedna certyfikowana trenerka tej metody. Na warsztaty trzeba się zapisywać zgodnie z grafikiem prowadzonych zajęć. Minusem jest też cena: 12-godzinny warsztat, na którym nauczysz się odpowiednich ćwiczeń, to wydatek ponad 500 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *